• Wpisów:62
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 19:43
  • Licznik odwiedzin:72 200 / 1840 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 


Zielony, fioletowy, czy różowy? Czyli dzisiaj o tym, jakiego korektora, kiedy użyć

http://przystanekuroda.pl/jak-uzywac-kolorowych-korektorow/
  • awatar seoxlc: Fajny artykuł, będę zaglądać tu częściej.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przyznam, że chwilę zastanawiałam się nad tytułem wpisu: najgorsze, czy najgłupsze? Właściwie na jedno wychodzi. Nie stosuj tego w domu!



Zacznę od wyprysków i problemów z cerą trądzikową. Podobno dobrze jest je wysuszyć. Podobno solarium i pasta do zębów są już passe. Teraz wysusza się wypryski… zmywaczem do paznokci! To niestety nie jest żart. Taką poradę znalazłam na jednym z najpopularniejszych forum wśród nastolatek. Na samą myśl aż mnie twarz zabolała.

Cerze trądzikowej nie pomoże tak intensywne przesuszenie. Solarium, słońce, spirytus, zmywacz (!)… Wszystkie te czynniki są polecane właśnie ze względu na właściwości wysuszające. Tymczasem działa to w ten sposób, że wysuszona skóra będzie się bronić przed suchością i będzie wydzielać jeszcze więcej sebum, a to niestety sprzyja dalszemu rozwijaniu się krostek i wyprysków. Pasta do zębów natomiast może nam doraźnie pomóc i zmniejszyć widoczność niedoskonałości, ale istnieje przy tym duże ryzyko podrażnienia skóry. Zawarte w niej składniki nie są przeznaczone do pielęgnacji skóry twarzy i ewidentnie mogą jej zaszkodzić. Pasta może zabić bakterie, ale jej działanie na pewno nie będzie bardziej skuteczne niż działanie kosmetyków i leków przeznaczonych do pielęgnacji skóry trądzikowej.



Krem Nivea – najlepszy zespół we wszystko!

Istnieją osoby, które na każdy problem skórny polecają krem Nivea (dokładnie ten niebieski, najstarsza receptura). Przesuszona skóra? Krem Nivea! Wypryski? Krem Nivea! itd. Myśląc o nim przypomina mi się koleżanka z roku, która namiętnie traktowała nim twarz… zimą! Tymczasem w składzie na wysokim miejscu znajduje się woda i parafina. Ogólnie skład jest w miarę prosty, nie zawiera konserwantów i parabenów, ale sam krem jest ogromnie ciężki i tłusty. Nie nadaje się do cery mieszanej i tłustej, ani tej ze skłonnościami do powstawania zaskórników (parafina). Czyli może być hitem, KWC, lekiem na wszystko, ale na twarzy sprawdzi się tylko u osób o nieproblematycznej cerze.

Świetnie za to nadaje się do końcówek włosów i… pastowania butów, serio!



Jedwab do włosów – rewelacyjny kosmetyk poprawiający kondycję włosów (połysk, zdrowe końcówki itp.)

Sam jedwab do włosów jest faktycznie cudownym kosmetykiem – nawilża i wygładza ich strukturę, nadaje im miękkości i połysku, chroni włosy przed utratą wilgoci, pomaga skutecznie walczyć z problemem rozdwojonych końcówek. Jest jednak jedno małe ‘ale’. Najpopularniejszym jedwabiem na polskim rynku jest ten z Biosilk. Co nasz ‘hit’ ma w składzie? Alkohol i parabeny. Jak więc ma pomóc rozdwojonym końcówkom? Od siebie polecam jedwab CHI.




Jeżeli już jesteśmy przy temacie włosów i składu kosmetyków, to czas na szampony. Często słyszaną i polecaną na forach poradą jest stosowanie delikatnych szamponów do włosów. Czym są te delikatne szampony? To po prostu szampony dla dzieci. Nie jest to taka zła porada, bo w niektórych przypadkach się sprawdza, ale warta wyjaśnienia. Nie każdy szampon, na którym jest napisane, że jest on delikatny i przeznaczony dla dzieci, naprawdę takim jest. Zanim więc po niego sięgniecie, spójrzcie na skład. Polecam szampon HiPP Babysanf.



Teraz trochę o prostowaniu włosów.

Słyszałyście kiedyś o prostowaniu włosów majonezem? Ja słyszałam. Nawet próbowałam. Miałam wtedy 12 lat, a tę metodę poleciła mi jedna z moich ulubionych piosenkarek w jednym z moich ulubionych pism dla nastolatek Nie polecam.



Słyszałam również, że prostowanie mokrych włosów sprzyja zatrzymywaniu w nich wody. ‘Uszami wyobraźni’ już słyszę to ‘tsssssss’ po dotknięciu prostownicą mokrych włosów. No, na logikę – nie polecam



Po co Ci odżywka za bagatela 300zł, skoro możesz je podciąć i wyrosną bardziej gęste i mocniejsze?!

aaaa, serio? Podobno na włosy obcięcie też działa… Ja nie skuszę się do wypróbowania tej metody. Może ktoś skorzystał?


Przejdźmy do makijażu…

Chcesz uzyskać efekt lśniącej tafli na oku? Nic prostszego! Zaaplikuj sobie na nią błyszczyk do ust. Zrobiłam to. Na dyskotece szkolnej w 6. klasie podstawówki. Szybciej z niej wyszłam niż weszłam Błyszczyk oblepił mi oko i po pewnym czasie dostał się do środka. Szczypało, bolało, piekło… ble.

Nie stresuj się także niepotrzebnie, jeżeli w Twojej kosmetyczce zabraknie różu. Zawsze możesz zastosować różową/czerwoną pomadkę.

Hm, i tak, i nie. Jeżeli nie masz problematycznej cery, to śmiało. Tylko ostrożnie, żeby nie zrobić sobie makijażu “na matrioszkę” Jeżeli natomiast masz skłonność do wyprysków, to ostrzegam, że ciężka konsystencja i skład szminek mogą zrobić Twojej cerze niemałą krzywdę…

No i moja ulubiona porada, choć dość kontrowersyjna:


Ja nawet nie chcę próbować tej metody. Już czuję jak moja skóra nie ma czym oddychać, zapycha się i tworzą się na niej zaskórniki, wypryski. Czytałam gdzieś jednak, że tak naprawdę dobry lakier do włosów różni się tylko jednym, czy dwoma składnikami od profesjonalnych utrwalaczy. Jest także przecież testowany dermatologicznie, bo część lakieru zawsze pada nam na twarz, oczy. Nie sprawdzałam, nie testowałam. Może Wy się wypowiecie?

Znacie jeszcze jakieś absurdalne porady kosmetyczne? Chętnie poczytam
  • awatar It's Anna's Bubble: Podcinanie rzęs po prostu zwaliło mnie z nóg :)
  • awatar hairlovelo: o rany prostowanie na majonez- takiego cudu jeszcze nie słyszałam, ale faktycznie są to głupie sposoby ;d
  • awatar Paulozaa: bardzo fajny wpis :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


Koniec lata to dobry czas na rozpoczęcie kuracji kwasami. Swoją przygodę z nimi rozpoczynałam używając kwasu migdałowego. Jest chyba najdelikatniejszy i może sobie z nim poradzić każdy, nawet niewtajemniczony osobnik

Kwas migdałowy to α-hydroksykwas otrzymywany przez hydrolizę wyciągu z gorzkich migdałów. Występuje w postaci białych kryształków o charakterystycznym zapachu. Łatwo rozpuszczają się w alkoholu etylowym, w wodzie na gorąco.

Gęstość nasypowa 0.67 g / ml




Ufff, tyle wstępnej teorii. Tak więc do rzeczy:
Z założenia kwas migdałowy poprawia kondycję skóry, sprawia, że staje się ona lepiej nawilżona, poprawia się jej koloryt. Osoby borykające się z cerą tłustą z rozszerzonymi porami,czy potrądzikowymi bliznami mogą natomiast liczyć na spłycenie się blizn, zwężenie porów.
Brzmi dobrze, prawda?
I tak też kwas się sprawuje.



W zależności od tego, w jakim stężeniu przygotujemy kwas, będzie on miał różny sposób i intensywność działania. Na początek kilka słów o peelingu kwasowym (stężenie 25-40% – działanie nawilżające, oczyszczające, peelingujące).
Do przygotowania peelingu kwasem migdałowym będziemy potrzebować:
łyżeczki miarowej (2 i 5 ml) lub strzykawek,
spirytusu rektyfikowanego,
wody destylowanej/ demineralizowanej
no i oczywiście – kwasu migdałowego (dostępny np. w internetowym sklepie: ZróbSobieKrem).
Pierwsze pytanie, jakie musimy sobie zadać brzmi – jakie interesuje nas stężenie wykonywanego peelingu? Ja za pierwszym razem podeszłam do sprawy dość ostrożnie i postawiłam na 25%, szybko przestawiłam się jednak na stężenie 35-40%, które lepiej działa na moją cerę.

Jak przygotować peeling 25%?

Do przygotowania 3 ml roztworu będziemy potrzebować:

Sposób I:

Woda destylowana/demineralizowana – 0,5 ml
Spirytus rektyfikowany – 2 ml
Kwas migdałowy – 1 ml

Sposób II:
Spirytus salicylowy – 2,5 ml
Kwas migdałowy – 1 ml

Zaczynałam od Sposobu I. Tym, którzy nigdy wcześniej nie mieli nic wspólnego z kwasami również go polecam.

Przejdźmy do kolejnych proporcji, czyli do sposobu na wykonanie peelingu o stężeniu 40%

Spirytus rektyfikowany – 2,5 ml
Kwas migdałowy – 2 ml
pytanie2



Odmierzamy łyżeczką miarową odpowiednią ilość alkoholu (i wody). Wlewamy je do przygotowanego wcześniej pojemnika, czy naczynia (np. kieliszka). Następnie dodajemy do nich odpowiednio odmierzoną ilość kwasu. Pojemniczek wkładamy do naczynia z gorącą wodą (tzw. kąpiel wodna) i mieszamy aż do całkowitego rozpuszczenia się kwasu.



Przed nałożeniem peelingu na twarz, musimy ją dokładnie oczyścić. Po umyciu twarzy warto przetrzeć ją wacikiem nasączonym alkoholem. Następnie nakładamy na twarz przygotowany peeling. Mi bardzo wygodnie aplikuje się go za pomocą starego pędzla do malowania, ale widziałam, że dziewczyny nakładają go też po prostu za pomocą płatka kosmetycznego.



Po nałożeniu możemy poczuć delikatne pieczenie i kucie (trochę jakby ktoś wbijał mi malutkie igiełki w twarz). Za pierwszym razem trzymałam peeling przez jedyne 2 minutki, później przedłużałam czas o kolejne, aż w końcu dochodzę do 10-12 minut.

Po określonym czasie należy peeling należy dokładnie zmyć, a następnie przetrzeć twarz roztworem sody lub umyć ją najzwyklejszym mydłem – w ten sposób zobojętnimy kwas. Delikatnie osuszamy twarz i nakładamy na nią grubą warstwę kojącego kremy nawilżającego (ja używam w tym celu kremu Alterry).

Niewykorzystaną część roztworu należy przechowywać w temp. pokojowej w szczelnie zamkniętej buteleczce szklanej przez okres 2-3 miesięcy. Jeśli wytrącą się kryształki kwasu, przed ponownym użyciem należy ogrzać roztwór w kąpieli wodnej.

Na drugi dzień moja skóra była czysta, napięta, wydawała się idealnie gładka, pory zdecydowanie się zmniejszyły. Kolejne dni (3-4, dlatego dobrze jest wykonywać peeling np. w czwartek, kiedy planujemy spokojny weekend ) przyniosły złuszczanie naskórka. Pomimo, że używałam naprawdę dużo kremu nawilżającego, to skóra się bardzo łuszczyła. Staje się więc cienka i wrażliwa na działanie słoneczne, dlatego też nie zaleca się stosowania peelingu latem. A nawet jesienią warto w tym czasie aplikować krem z filtrem.

Peeling stosuję regularnie, ok. raz na 2 tygodnie. Moja cera stała się oczyszczona, świeża, miękka i wygładzona. Zniknęły także zaskórniki, które często pojawiały się na policzkach.

“Przy długotrwałym stosowaniu preparatów zawierających kwas migdałowy obserwujemy:

- odbudowę włókien sprężystych i poprawy elastyczności skóry,
- zwiększoną produkcję włókien kolagenu i mukopolisacharydów,
- przyspieszenie odnowy komórkowej,
- zmiękczanie i wygładzanie skóry, poprawa barwy i faktury skóry
- zmniejszenie zmarszczek i spłycenie blizn, zapobieganie starzeniu się skóry,
- rozjaśnienie plam pigmentowych i przebarwień,
- czyszczenie skóry,
- regulacja zaburzeń rogowacenia.”

źródło: ZSK

Przygotowanie w domu peelingu kwasem migdałowym jest naprawdę proste i nie wymaga od nas dużego wkładu, także finansowego – zwłaszcza porównując stawki, jakie proponują nam za zabieg gabinety kosmetyczne. Należy postępować zgodnie z instrukcją, a wszystko wykonamy tak jak należy. Ważne, aby na początek przygotować skórę na działanie peelingu, rozpoczynając kurację roztworem o mniejszym stężeniu, stopniowo go zwiększając. Pomocna może okazać się dla Was także ta strona: Peeling kwasem migdałowym- stężenia.
Zabiegu nie powinny wykonywać kobiety w ciąży, osoby z widocznymi zmianami łuszczycowymi i atopowymi oraz na skórze podrażnionej, czy szczególnie wrażliwej.



Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania, to piszcie. Postaram się na nie odpowiedzieć.
P.S. Stosowałyście kiedyś kwas migdałowy? Jeżeli tak, to w jakim stężeniu i jak Wasze wrażenia?
 

 


Dzisiaj chciałam Wam pokazać pomysł na makijaż typowo wieczorowy. Mocne i ciemne kreski w połączeniu ze złotem to raczej propozycja dla odważnych kobiet, które lubią podkreślać oczy.


Pierwszym krokiem w makijażu było pomalowanie górnej powieki bazowym, beżowym cieniem. Następnie naniosłam na tę warstwę naniosłam kolejną – złotą. Na górnej powiece, wzdłuż linii rzęs narysowałam kreskę eyelinerem w żelu, dzięki czemu jest ona delikatnie miękka. Kreskę namalowałam nieco dłuższą i bardziej skierowaną ku górze niż w dziennym makijażu. kącik oka potraktowałam czarnym cieniem. Od końca kreski do wewnętrznego kącika oka namalowałam drugą kreskę. Całość zblurowałam i połączyłam ze sobą, żeby efekt był naturalny. Myślę, że od opisu akurat w przypadku tego makijażu ważniejsze są jednak zdjęcia. Ostatnim krokiem była kreska na dolnej powiece oraz wytuszowanie rzęs. Doklejanie sztucznych byłoby już chyba przesadą


Lubicie tak mocne makijaże?
  • awatar Gość: Co masz na ustach ? A oko świetnie podkreślone. ;)
  • awatar Woman in wonderland: Pięknie w nim wyglądasz...tak wyraźnie :) Mogę przy okazji zapytać o boski kolorek włosów?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od pewnego czasu staram się urozmaicać to, co jem, ograniczać suplementy w tabletkach i spożywać więcej naturalnych witamin. W związku z tym nawet, gdy nie mam czasu, staram się znaleźć 5 minutek na przygotowanie pysznych owocowych i warzywnych koktajli. Dzisiaj podzielę się z Wami kilkoma moimi ulubionymi przepisami. Taki witaminowy mix, to doskonały sposób na odpowiednią dawkę energii, zdrowia i urody


Zielony koktajl

banan + pietrzuszka +kiwi + cytryna + odrobina wody mineralnej = prawdziwa bomba dla zdrowia i urody!

Najwięcej dobrego w tym miksie robi … pietruszka Jest bogata w witaminę E, C, zawiera żelazo, potas, magnez, kwas foliowy. W połączeniu z pozostałymi owocami jej smak jest niemal niewyczuwalny. To doskonały sposób na wzmocnienie organizmu i rozpoczęcie dnia z dodatkową dawką witamin i energii.

Koktajl upiększający

mango + pomarańcza + szczypta imbiru

Zarówno mango, jak i pomarańcze zawierają beta-karoten, który poprawia wygląd i koloryt naszej skóry. Dodatkowo imbir polepsza krążenie.


Smoothies kojący dla gładkiej cery

łyżka oleju lnianego + zmielone migdały (tzw. masło migdałowe, ok. 2 łyżki) + banan + 1/2 szklanka soku jabłkowego

To napój o dużej wartości odżywczej. Olej lniany ukoi podrażnioną skórę. Koktajl ten pity regularnie pomoże zniwelować wszelkie podrażnienia i zaczerwienia.

Koktajl eliminujący stres

ogórek +1 łyżka orzechów włoskich, koperku + łyżka melisy

Orzechy, ogórek, koperek i melisa zawierają magnez, który pomaga walczyć ze stresem. Pomaga nam się zrelaksować i zachować harmonię. Świetnie sprawdza się po stresującym dniu


Koktajl pomidorowy

szklanka soku pomidorowego + seler naciowy + odrobina soku z cytryny

Pomidory i seler dostarczają naszemu organizmowi przeciwutleniaczy i działają odmładzająco. Przed podaniem warto dodać do koktajlu kostki lodu, dzięki czemu będzie on działał również odświeżająco!

Koktajl orzeźwiający

jogurt + mandarynki + odrobina soku z cytryny + miód

Nawadniający koktajl owocowy

mango + kilka łyżek soku z limonki + 1-2 szklanki wody kokosowej

Regularnie spożywany nawadnia skórę i oczyszcza organizm z toksyn.

Owocowy zawrót głowy

marchew + pomarańcza + jabłko

Klasyka klasyki Smak dzieciństwa i przepyszna bomba witaminowa.


Macie swoje ulubione przepisy na orzeźwiające koktajle? Podzielcie się swoimi recpturkami chętnie wypróbuję czegos nowego!
 

 
Hej, dzisiaj przygotowałam dla Was inspirację makijażową na imprezę w stylu Halloween.


Do stworzenia tego makijażu użyłam farbek do malowania twarzy, czarnego eyelinera Rimmel i czerwonej konturówki od Chanel.


We włosy wpięłam mój ulubiony mały kapelusik do tego założyłam koronkową bluzkę i rozkloszowaną spódnicę:


A Wy, macie już swoje pomysły?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Od kiedy zaczęłam zapuszczać paznokcie, ich największym problemem jest to, że nagle /tak, zupełnie niespodziewanie/ postanawiają pękać w połowie płytki. Malowanie ich grubszą warstwą w miejscu złamania zupełnie mi nie pomagało. Przełamany paznokieć zahaczał o włosy, ubrania i wszystko inne… A co za tym idzie, pęknięcie robiło się jeszcze większe. Na szczęście ostatnio znalazłam rozwiązanie idealne, dzięki któremu nie muszę obcinać takiego paznokcia i mogę się cieszyć długimi pazurkami

Co będzie nam potrzebne, żeby uratować pęknięty paznokieć?
Na szczęście niewiele - torebka herbaty, bezbarwny lakier bazowy i docelowy lakier kolorowy.

+ kilka minut cierpliwości


Z torebki herbaty wycinamy maleńkie “plasterki” wielkości pęknięcia na płytce. Paznokieć pokrywamy warstwą lakieru bazowego. Za pomocą pęsetki na mokrą jeszcze warstwę lakieru nakładamy plasterek. Przyklepujemy pęsetą i cierpliwie czekamy aż wyschnie Jeżeli okazało się, że wycięłyśmy jednak za duży plasterek, to jego boki zmniejszamy piłując lub obcinając małymi nożyczkami. Paznokieć pokrywamy drugą warstwą lakieru bazowego i znowu czekamy aż wyschnie. Ostatnim krokiem jest nałożenie docelowego lakieru.

I voila! paznokieć jak nowy

Kilka minut, kilka kroków i obejdzie się bez konieczności obcinania pazurków. Proste, prawda?


Znałyście już ten sposób ratowania paznokci? A może macie swój, inny? jeżeli tak, to chętnie poznam inne sposoby!
 

 
Uwielbiam maseczki peel off, a jeszcze bardziej wielbię je, gdy widzę, że działają.

Jakieś 2 tyg. temu spotkałam się z przepisem na tego typu maseczkę, którą możemy wykonać samodzielnie w domu. Jeżeli chodzi o składniki nie jest ona wymagająca, więc nie wahałam się ani chwili i od razu postanowiłam ją sobie zaserwować. Zadowalający efekt, to mało powiedziane. Na zdejmowanych płatach maseczki zauważyłam zanieczyszczenia, które sukcesywnie nie pozwalały mi cieszyć się zdrową cerą. Twarz była oczyszczona i gładka. Od tamtej pory robiłam maseczkę regularnie, ok. 4 razy. Dawno moja twarz nie była w tak dobrej kondycji!

No, to po kolei

Składniki, jakich będziemy potrzebować do wykonania maseczki, to mleko i żelatyna.


I tyle.


Do swojej maseczki uzyłam ok. 3 łyżek mleka i 2 łyżek żelatyny. Składniki mieszamy i robimy tzw. kąpiel wodną (do garnka wlewamy wodę, na garnek stawiamy mieszankę. Para wodna podgrzeje naszą miksturę i sprawi, że żelatyna się rozpuści).

Maseczkę nakładamy pędzelkiem (ja zaczęłam pędzelkiem do farbowania włosów, ale szybko przestawiłam się na pędzelek do nakładania cieni ze sztucznego włosia. Później płuczemy go wrzątkiem). Uwaga, zwłaszcza dla wrażliwych! Zapach maseczki wcale nie jest przyjemny ) ale można znieść

Po ok. 15-20 minutach ściągamy maseczkę jak drugą skórę i cieszymy się oczyszczoną cerą.

Aby maseczka lepiej zadziałała warto przed jej aplikacją wykonać ziołową kąpiel parową twarzy, czyli tzw. parówkę, np z rumianku, skrzypu polnego, czy z bratka.


Dzięki temu otworzymy pory i łatwiej będzie nam się pozbyć niechcianych zaskórników.

Przy aplikowaniu maseczki omijajcie skórę pod oczami, bo jest bardzo delikatna i łatwo ją podrażnić oraz omijajcie okolice brwi! Obstawiam, że maseczka jest też dobrym sposobem na depilację Straciłam przez nią kilka włosków na brwiach…

Najlepiej stosować ją tylko w strefie T (czoło, nos, broda) lub jak plasterki oczyszczające jedynie np. na nos.

Znałyście już tę maseczkę? Albo lepiej nie odpowiadajcie, bo jeżeli tak, to nawet się nie przyznawajcie, że nie podzieliłyście się wcześniej ze mną przepisem na takie cudo!
  • awatar Ruda1990: Stosowałam taką maseczkę. Ale często miałam problem z całkowitym pozbyciem się tej mazi z twarzy bo ekspresowo zasycha i robiły się takie grudki. Uważam, że sposób jest dla wytrwałych. Ale czego się nie robi, żeby mieć potem bardzo dobrze oczyszczoną skórę? Bo tego nie można odmówić tej maseczce: działania. ;) Chociaż moje zaskórniki są tak uparte, że na razie wygrywają walkę ze mną. ;/ Pozdrawiam :)
  • awatar Nkfn: Uwielbiam maseczki peel-off ale na taką miksturę bym się nie odważyła :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Minął już prawie rok od kiedy raz na zawsze pożegnałam się z odżywką do paznokci Eveline 8w1. Moje paznokcie od tamtego czasu długo dochodziły do siebie. Dzisiaj chciałam Wam napisać o sposobie pielęgnacji paznokci, który dla mnie okazał się najskuteczniejszy.


O czym mowa?

To olejowanie paznokci.

Od roku systematycznie nakładam na paznokcie:

olejek rycynowy oczywiście
olejek Alterra, migdał i papaja,
olejek pielęgnacyjny, Babydream Rossmann,
oliwę z oliwek.
Powyższe olejki przelałam do buteleczki po bezbarwnym lakierze do paznokci (wcześniej ją dokładnie umyłam). Bazę w mojej mieszance stanowi olejek rycynowy i olejek Alterra. Pozostałe dodaję w mniejszych proporcjach. Tak przygotowany, w 100% naturalny ( <3 ) kosmetyk, nakładam na paznokcie. Kiedy przeżywałam apogeum ich masakry, robiłam to w każdej wolnej chwili – podczas oglądania serialu, pracując przy komputerze, a nawet podczas ćwiczeń.

Raz na tydzień dodatkowo robiłam kąpiel z dodatkiem oliwy, olejku rycynowego i cytryny:

¼ szklanki oliwy i kilka łyżek olejku rycynowego przelewam do miseczki. Następnie dodaję soku wyciśniętego z połówki cytryny. W tak przygotowanej mieszance moczę dłonie przez ok. 15- 20 minut, a później delikatnie osuszam ręcznikiem.
Aktualnie nakładam oleje na paznokcie mniej więcej 2 razy w tygodniu na ok. 0,5 -1 godzinę (w zależności od tego, w który serial akurat jestem wkręcona )

Tak wyglądały moje paznokcie po kuracji odżywką Eveline:


A tak wyglądają w rok po odstawieniu “niszczycielskiej” odżywki i regularnym stosowaniu olejów:







Efekty:

Moje paznokcie stały się twardsze, zdrowe i mocniejsze. Do tego zauważyłam, że szybciej rosną. Oleje wpłynęły też pozytywnie na skórki- mocno nawilżone przestały sprawiać jakikolwiek kłopot – przestały się zadzierać i nie wymagają właściwie żadnej pracy. Zauważyłam tez, że sama płytka paznokcia stała się bardziej błyszcząca i gładka. Reasumując: moje paznokcie wreszcie wyglądają na zdrowe. Właściwie nie tylko wyglądają, ale i są zdrowe jak nigdy

To jak, przekonałam Was do wypróbowania tej metody pielęgnacji paznokci? A może już ją znacie? Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii!
  • awatar Ruda1990: Mój człowiek ;) Też pożegnałam się z 8w1 i szczerze przestrzegam innych przed rozważną aplikacją. Nie miałam aż takich efektów jak Ty ale pomimo tego, że odstawiłam odżywkę już kilka miesięcy, nadal borykam się z poważnym łamaniem i rozdwajaniem płytki. Silne działanie formaldehydu zrobiło swoje. A w ogóle to chciałam napisać, że masz piękne paznokcie. Nigdy nie udało mi się zapuścić do takiej długości (nawet po 8w1). Olejowanie stosuję ale niestety rzadko. Aktualnie olejkiem, który dodawałaś do mieszanki czyli Alterry z papają. ;)
  • awatar TreningFitt: Cudo!!;*
  • awatar Gość: ale bomba ;d a te żółte <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Aerobiczna 6 Weidera, czyli sposób na piękny brzuch?

O tej formie ćwiczeń pisałam już Wam na blogu. W marcu, kiedy zaczęłam serię ćwiczeń zalewałam Was również inspiracjami i motywacjami na fanpage’u. Te wszystkie zdjęcia i cytaty naprawdę pomagały mi ruszyć swoje 4 litery do ćwiczeń.

Aerobiczna “szóstka” Weidera, czyli A6W, to zestaw 6 aerobowych ćwiczeń fitness. Ćwiczenia z tego zestawu wykonuje się bez żadnych przerw. Najważniejszym elementem w treningu jest tak zwany moment bezruchu, w którym to zatrzymujemy się. Wtedy to właśnie nasze mięśnie są maksymalnie napięte (2-3 sekundy). Więcej informacji na temat poszczególnych ćwiczeń znajdziecie tu: A6W .

Ćwiczenia wykonujemy przez 42 dni. W harmonogramie zostały podane poszczególne ilości ćwiczeń na określone dni:


No i teraz najważniejsze!

Pierwsze efekty zauważyłam już po kilkunastu dniach. W połowie, czyli ok. 20 dnia zaczynałam powoli się poddawać- ćwiczenia zaczynały wydawać mi się nudne i coraz bardziej się dłużyły. Powoli na boku rozglądałam się za jakimiś zastępcami: treningi z Ewą, czy z Mel B zaczynały być nad wyraz kuszące. Wtedy przypomniałam sobie jakie efekty dały mi te ćwiczenia w liceum i postanowiłam choćby nie wiem co, dobrnąć do końca. No i udało się!

Oto moje efekty:


Mnie one całkowicie satysfakcjonują Aby utrzymać efekt ćwiczę ok. 3 razy w tygodniu. Korzystam ze wspomnianych już wyżej treningów Ewy Chodakowskiej, Mel B, a ostatnio bardzo spodobał mi się cykl ćwiczeń z Zuzką .

A Wy lubicie ćwiczyć? macie swoje ulubione programy trenerskie? A może też udało Wam się zrobić A6W? Pochwalcie się swoimi osiągnięciami!
  • awatar Szpunka: Gratki;) ładny brzuszek
  • awatar Gość: są efekty ;)
  • awatar bravelittleangel: Do A6W podchodziłam chyba 2 razy - dowiedziałam się o tych ćwiczeniach od bliskiego kolegi i za pierwszym razem nie wyszło wcale, za drugim było już lepiej, jednak również nie dałam rady, a to dlatego, że jestem osobą, która nie lubi rutyny jeśli chodzi o niektóre rzeczy (jak na przykład praca), więc trochę za szybko się poddałam, bo mnie ćwiczenia znudziły :) Ale coś mi się wydaje, że jeśli znajdę motywację, to spróbuję znowu
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Ostatnie promienie słońca sprawiły, że na ulicy zaczęło pojawiać się coraz mniej koloru. Zainspirowana nimi skusiłam się na nieco odważniejszy makijaż niż zwykle. I tak właśnie powstał post skierowany do wszystkich, którzy lubią mocno kolorowe akcenty w makijażu oraz dla tych, którzy wciąż próbują się do nich przekonać

Jak widzicie wyszła mi z tego niezła tęcza Kolorowy makijaż może ożywić twarz kobiety o każdym typie urody. Ważne, aby odpowiednio dobrać wariacje barw do koloru tęczówki. Makijaż, który dzisiaj Wam przedstawiam dobrze sprawdzi się zarówno u posiadaczek brązowych, jak i niebieskich oczu.

Kolorowy makijaż krok po kroku:


Nie miałam kolorowych eyelinerów, więc po raz kolejny posiłkowałam się płynem do soczewek połączonym z pigmentami MAC, którymi wykonałam kolorowe kreski.

Tak makijaż prezentuje się w całości:


I jak, przekonałam Was chociaż trochę do wiosennych eksperymentów z kolorami? A może lubicie takie makijaże i macie już swoje ulubione wariacje barw? Chętnie poczytam o Waszych propozycjach kolorystycznych!
 

 


Dzisiaj pół żartem, pół serio To mój pierwszy raz z bajkowymi, animowanymi paznokciami. Nie spodziewałam się w sumie, że w ogóle coś mi z tego wyjdzie. A tak patrząc na efekt, zastanawiam się, dlaczego już w II klasie podstawówki miałam 4 – z plastyki, podczas gdy inni dostawali szóstki w koronie. Chyba nie jest tak źle? Z drugiej strony, dużą zasługą jest to, że sposób wykonania tego bajkowego manicure jest naprawdę prosty!


Malujemy paznokcie na żółty kolor. Ja zastosowała lakier Miss Sporty, seria Clubbing, nr 453.

Kolejny krok, to niebieski “frenczyk” malowałam używając pasków do manicure francuskiego.

Lakier- Essie, Bouncer, It’s me, nr 258


Czarne paski – opaska pod oczy Namalowałam je pędzelkiem po starym eyelinerze Wibo.

Czarny lakier Vipera.


Najtrudniejsze były usta, zęby i oczy! Tu również pomógł mi wspomniany wyżej pędzelek. Jakoś dałam radę bez żadnych poprawek


I muszę Wam zdradzić, że zabrakło mi białego lakieru… Na szczęście w domu miałam resztki… korektora!

No i voila! Minionki rozrabiają jak malowane!

Lubicie takie komiksowe paznokcie? Jakie najczęściej malujecie sobie wzorki?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dzisiaj szybki i prosty w wykonaniu makijaż z turkusową kredką. To zapewne ostatnie dni, kiedy moje mocno kolorowe makijaże nie będą przykuwać uwagi części przechodniów


Kosmetyki, jakich użyłam wykonując makijaż oka:

paletka Smoky Eyes 403, Miss Sporty,
turkusowy khol liner, Master Drama, Turquise Vibe,
paletka cieni Make Up Cherimoya, 02,
kredka do oczu Pierre Rene, czarna,
eyeliner Wibo, czarny
tusz do rzęs Lovely, Curly Pump Up,
sztuczne rzęsy no name,
klej do rzęs Inglot.
Makijaż krok po kroku:


A tak makijaż prezentuje się w całości:


Pozostałe kosmetyki, których użyłam przy makijażu: podkład matujący Lirene, odcień opalony, róż Blush Horizon de Chanel, puder Les Beiges, Chanel, paletka do brwi Essence, ołówek do brwi Maybelline.

A Wy? pozostajecie jeszcze przy kolorowych barwach w makijażu, czy powoli przerzucacie się na bezpieczne jesienne trendy?
 

 
Color Whisper, to tegoroczna letnia propozycja szminek od Maybelline. Soczyście kolorowe o lekkiej żelowej formule. Świetnie nadają się do letnich makijaży. W zależności od koloru – podkreślają usta w sposób intensywny lub delikatny, a ich jedwabista formuła z olejkiem z jojoba daje uczucie komfortu i nawilżenia ust. Szminki dostępnie są w 12. odcieniach. Dla mnie to zdecydowany hit tegorocznego lata! Dzisiaj pokażę Wam, jakie kolory skradły moje serce.


Mój numer 1, to odcień 130 - Pink Possibilities.


130, to soczysty zimny odcień różu. Kolor jest dość intensywny, ale nie w pełni kryjący. Nadaje delikatny połysk, ale bez jakichkolwiek drobinek brokatu, za co cała linia dostaje ogromnego plusa.

Mój numer 2, to odcień 720, czyli Mocha Muse.


Mocha Muse, to delikatny beż w ciepłym odcieniu. Nadaje ustom naturalny wygląd i lekki połysk.

Kolejna pomadka z tej linii, która znalazła się w mojej kosmetyczce, to nr 620, Bare to be bold.


Typowa pomadka o odcieniu nude. Nie tworzy “trupiego efektu”, nadaje ustom delikatnie jaśniejszy od naturalnego odcień ust.

Szminka 210 Oh, La Lilac kupiła mnie samą nazwą.


Mega intensywny odcień fioletu. Przyznaję, że niespecjalnie lubię eksperymentować z kolorami na ustach. Oh La Lilac, to na razie chyba najbardziej odważny odcień, na jaki na razie się zdecydowałam. Być może kiedyś sięgnę po coś jeszcze bardziej “szalonego” ;p

No i ostatnia pomadka z mojej kolekcji - 310, Mad for magenta:


Intensywny róż wpadający w fiolet. Dość ciężki, używam jedynie do wieczorowych makijaży.

Pozostałe odcienie pomadek linii Maybelline Color Whisper:


Jedynie te zakreślone kolory są dostępne w polskich sklepach.

Macie swój “color whisper”? jakie są Wasze ulubione odcienie?
 

 
Tonik, to kosmetyk, który stanowi istotny element codziennej pielęgnacji, o czym wiele kobiet niestety zapomina. Kosmetyki tego rodzaju mają wiele właściwości, które pozytywnie wpływają na kondycję naszej skóry. Powinniśmy stosować go jako uzupełnienie demakijażu i oczyszczania skóry z resztek codziennego kurzu, brudu i sebum, a nawet resztek soli wapnia w przypadku kontaktu z twardą wodą. W lipcu rolę tonika pełniła u mnie woda różana. Po zakończeniu jednej butelki nastąpiła mała awaria z dostarczeniem kolejnej (zakupy na allegro… ) i wtedy właśnie na pomoc przyszła mi Mixa podarowując mi ten oto zestaw kosmetyków, w którym znalazł się m. in. łagodzący tonik ”Optymalna tolerancja”.


Tonik łagodzący Mixa przeznaczony jest do skóry bardzo wrażliwej i reaktywnej, czyli takiej, której próg tolerancji bodźców zewnętrznych i wewnętrznych jest niższy niż w przypadku normalnej skóry. Moja skóra twarzy zawsze koszmarnie reaguje na zmianę wody – twarda woda potrafi zrobić mi niezłą masakrę, dlatego tak bardzo polubiłam się w 100% naturalną wodą różaną. Mixa na szczęście wie, co dobre . W toniku, który mam przyjemność używać znajduje się kojący ekstrakt z róży. Dodatkowo kosmetyk jest przygotowany na bazie wody “dejonizowanej”.


Toniku używam już od miesiąca. Rano, aby odświeżyć twarz i wieczorem po demakijażu twarzy na zakończenie oczyszczania skóry. Kosmetyk świetnie ożywia i pobudza skórę twarzy. Jest ona idealnie oczyszczona i co najważniejsze - nieprzesuszona! Nie uczula i nie podrażnia, przynosi uczucie ukojenia. Stosując go nie muszę nawet uważać na oczy Delikatnie pachnie, łagodzi podrażnienia… i mogłabym tak w nieskończoność

Ale!

Na szczęście jest i wada, bo mogłam zacząć brzmieć niewiarygodnie w tych moich pochwalnych peanach

Opakowanie.

Uważam, że pompka w kosmetyku o tak rzadkiej konsystencji jest troszkę niepraktyczna, gdyż po jej naciśnięciu robi się niezła fontanna. Trzeba opanować sztukę dozowania toniku – przykładamy wacik jak najbliżej pompki i w ten sposób na ten mały minus również możemy lekko przymknąć oko. Tym bardziej, że kosmetyk kosztuje niedużo, a jest małym cudotwórcą – 15zł/ 200 ml, dostępność- Rossmann.


Dawno nie było chyba tak pozytywnej recenzji żadnego kosmetyku, ale to mój nowy KWC, więc musicie mi to wybaczyć

A jakie są Wasze KWC w oczyszczaniu twarzy?
 

 
Czeka mnie dzisiaj wiele obowiązków, to będzie długi i ciężki dzień!
Wam natomiast zyczę udanego, pełnego SŁOŃCA dzioneczka;p

 

 


W minioną sobotę odbył się ślub mojej przyjaciółki. W moim przypadku zazwyczaj wychodzi tak, że im bardziej się staram, tym słabiej niestety wychodzi, znacie to? . Wolałam więc tego dnia nie ryzykować i oddałam się w ręce profesjonalistki Podpatrzyłam technikę malowania klasycznego SMOKY EYES, dobór cieni i odwzorowałam mój sobotni makijaż. Efekty oceńcie sami!


Klasyczny makijaż smoky eyes

Wewnętrzny kącik oka potraktowałam perłowym cieniem (do załamania powieki). Następnie naniosłam grafitowy cień na środek powieki oraz na powiekę dolną. Zewnętrzny kącik pomalowałam czarnym cieniem. Makijaż wykończyłam czarną kredką na linii wodnej oka i oczywiście mocno wytuszowałam rzęsy.

W klasycznym smoky eyes bardzo ważne jest odpowiednie roztarcie cieni. Tylko w ten sposób unikniemy efektu plam i pandy.

W makijażu używamy dużo cieni, dlatego po jego wykonaniu możemy mieć problem z opadającym na policzki pyłkiem. Najlepiej, gdy delikatnie zmyjemy go chusteczką do demakijażu, a następnie przypudrujemy policzki lub nałożymy kolejną warstwę (tym razem delikatnego!) podkładu.

A tak wygląda makijaż w całości:


Przy mocno podkreślonych oczach dobrze wyglądają usta w kolorze beżowym. Ja użyłam pomadki Maybelline Color Whisper nr 620, Bare to be bold.

Co myślicie o moim pierwszym klasycznym smoky? Umiecie wykonywać taki makijaż, czy boicie się przerysowanego efektu?
  • awatar Gość: piękna Ty ;) i make-up mi się podoba ;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 


Usta pomalowane na czerwono, to klasyka, wiadomo. Sama ostatnio bardzo często sięgam po czerwoną pomadkę. Co jednak zrobić, żeby szminka jak najdłużej trzymała się na ustach? Dzisiaj pokażę Wam krótki instruktaż przygotowania ust pod kolor i samego nakładania koloru tak, abyśmy mogły się cieszyć perfekcyjnym makijażem przez całą noc!

Na początek krótkie przypomnienie o tym, jak ważny jest peeling ust. Polecam prosty i łatwy do przyrządzenia peeling cukrowy. Potrzebne nam będzie: łyżka oliwy z oliwek i łyżka cukru. Składniki mieszamy, nakładamy na wargi i okrężnymi ruchami rozcieramy ją po całej powierzchni przez około minutę. Po tym czasie produkt spłukujemy i nakładamy grubą warstwę balsamu do ust. Peeling warto robić ok. 1 raz na tydzień.

Pierwszym krokiem do perfekcyjnie pomalowanych ust jest ich nawilżenie. Kilka minut przed makijażem nakładamy na usta niewielką ilość nawilżającego kremu lub balsamu do ust.


2. Po wchłonięciu kremu, na usta nakładamy niewielką warstwę podkładu lub korektora.

3. Wzdłuż granicy warg patyczkiem kosmetycznym nakładamy trochę podkładu. Dzięki temu delikatnie wygładzimy usta i uzyskamy efekt kontrastu oraz pełnych warg. Lekko osuszamy chusteczką i przypudrowujemy.

4. Zagłębienie górnej wargi, czyli tzw. “Łuk Kupidyna” akcentujemy jasnym, perłowym cieniem, rozświetlaczem lub po prostu jasną kredką. Dzięki temu zabiegowi podkreślimy kontur ust.

5. Usta obrysowujemy konturówką, następnie delikatnie cieniujemy całe wargi.

6. Usta wypełniamy czerwoną pomadką.

7. Jedną warstwę chusteczki higieniczne przykładamy delikatnie do ust. Przez chusteczkę przypudrowujemy usta. W ten sposób tworzymy jakby “sitko”, którego zadaniem jest dozowanie pudru. Dzięki temu kolor na ustach będzie dłużej się trzymał, i sprawi, że szminka stanie się matowa.

W ten sposób uzyskuję perfekcyjne matowe zakończenie. Dla tych, które wolą połysk, polecam nałożenie warstwy bezbarwnego błyszczyku.


Proces ten możecie oczywiście stosować także przy nakładaniu innych kolorów pomadek

Lubicie malować usta na czerwono? Macie swoje ulubione szminki? Ja przyznaję, że wciąż szukam swojego ideału!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 


Kiedyś myślałam, że konturowanie twarzy, to jakiś wyższy level i właściwie nawet nie próbowałam go ogarniać. Modelowanie za pomocą bronzerów i rozświetlaczy kojarzyło mi się z większymi wyjściami i zdecydowanie mocniejszymi makijażami, więc stosowałam je tylko przed ważniejszymi imprezami. A właściwie to nie ja, a makijażystka, w której ręce się wtedy powierzałam Stosunkowo niedawno odkryłam tajniki konturowania i dzisiaj chciałam się z Wami podzielić tymi informacjami.

Zdjęcie powyżej idealnie podsumowuje ogólny schemat konturowania twarzy. Na ten obrazek trafiłam jednak dopiero kilka tygodni temu. Ja swoją przygodę z konturowanie rozpoczynałam ze zdjęciem Kim Kardashian:


Konturowanie Kim jest idealnym przykładem poprawnie wymodelowanej twarzy. Idealnie też może zniechęcać ilością nakładanych specyfików. W codziennym makijażu zastosujemy troszkę mniej poszczególnych warstw.

Pierwszym krokiem przy modelowaniu jest określenie kształtu twarzy, a więc czy jest ona okrągła, trójkątna, prostokątna, czy owalna.

Twarz okrągła
Cechuje się taką samą jej szerokością jak i długością. Posiadaczkom takiej twarzy mogą przeszkadzać wydatne, dość pucołowate policzki. Większość osób z okrągłą twarzą chce ją po prostu wyszczuplić. Aby to zrobić należy nałożyć róż wzdluż kości policzkowych aż do samego ucha. Na ich szczyt możemy nałożyć rozświetlacz. Dodatkowo możemy także rozświetlić środek czoła, obszar pod oczami, nos i środek brody. Bronzerem lub ciemniejszym podkładem pokrywamy obszar pod kościami policzkowymi, aż do żuchwy. W ten sposób okrągła twarz się nieco wysmukli i stworzy optyczny efekt owalu.


Ogólna zasada konturowania twarzy okrągłej mówi o tym, aby cieniować brzegi twarzy i rozświetlać dla równowagi środek. W ten sposób zminimalizujemy zaokrąglonej linie twarzy.

Twarz prostokątna
Ten kształt twarz charakteryzują głównie ostre kanty zewnętrznych rysów twarzy, wystające kości żuchwy, często też szerokie czoło. Ogólnie jest zbliżony do kształtu okrągłego, dlatego też konturowanie przebiega w podobny sposób. Wystające kości żuchwy oraz skronie pokrywamy bronzerem lub ciemniejszym podkładem, co nada policzkom subtelny wygląd i złagodzi rysy. Róż aplikujemy od ucha w kierunku nosa. Nad różem możemy nałożyć rozświetlacz. Oprócz tego rozświetlamy także nos, środek czoła oraz brodę.


Twarz owalna
Jest to kształt twarzy, przy którym najmniej się napracujemy. Do tego kształtu właśnie dążymy podczas konturowania. Posiadaczkom takiego kształtu twarzy wystarczy właściwie tylko aplikacja różu na kości policzkowe. Dodatkowo można rozświetlić twarz nakładając kosmetyk pod oczami, na szczyt nosa oraz na centralną część czoła i brody.


Twarz trójkątna
Kształtem przypomina także serce. Charakteryzuje się szerokim i często wysokim czołem, wąską brodą, a także dosyć szeroko rozstawionymi kościami policzkowymi. Ten kształt zostawiłam na koniec, bo właśnie jego jestem (nie)szczęśliwą posiadaczką. Największym problemem w tym przypadku jest jak się pewnie domyślacie, duże czoło. Aby je optycznie zmniejszyć, będzie nam potrzebny bronzer lub ciemniejszy podkład. Nakładamy go na skronie i sam szczyt czoła. Przyciemniamy także brodę. Rozświetlamy natomiast obszar pod kościami policzkowymi, nos, środek czoła, łuk kupidyna (część nad ustami – optycznie powiększy górną wargę), środek brody oraz samiutki szczyt kości policzkowej. Róż aplikujemy bardziej w kierunku poziomym od ucha ku skrzydełkom nosa.


Przykłady makijaż z konturowaniem twarzy:


Ogólna idea jest mniej więcej taka, że aby coś wyszczuplić brązujemy, aby coś uwypuklić – rozświetlamy.

Przy konturowaniu możemy także bardziej się skoncentrować na chyba najbardziej problematycznej części twarzy dla większości kobiet, czyli na nosie. Jeżeli macie zbyt szeroki lub za krótki nos, to nałóżcie bronzer po jego bokach. Jasny korektor lub rozświetlacz na środku nosa – od jego szczytu aż po koniec spotęguje wrażenie wąskiego noska. Optycznie skrócicie nos zaznaczając jego czubek bronzerem.



Pamiętajcie, aby używać matowego bronzera. Ten z drobinkami odbija światło, więc jeszcze bardziej uwypukli te części twarzy, które chcemy zamaskować.

O, to chyba najważniejsze zasady, które pomogły mi odkryć tajniki konturowania twarzy. Mam nadzieję, że pomogą i Wam.

Na początek proponuję zapisać na dysku zdjęcie nr 1 i traktować je jako małą ściągę.

A Wy, konturujecie na co dzień twarz? Jakich kosmetyków używacie do tego celu?
  • awatar Ruda1990: Wstyd przyznać ale nigdy na porządnie nie konturowałam twarzy. Nie posiadam rozświetlacza. Chociaż ostatnio wpadłam na pomysł, że byłaby to fajna sprawa. Zawsze takie odświeżenie cery? Moje podejście do makijażu jest zastraszająco minimalistyczne. Chciałabym się umalować jakoś konkretniej itp ale jakoś nie potrafię się do tego zebrać. ;) Będę podczytywać Twój blog. :)
  • awatar KaaasiA: Super.Da się modelowaniem pogrubic twarz? Albo zniwelować długi nos ? Daj znać na priv.
  • awatar d'elis: Ustalenie jaką się ma twarz i dobre wymodelowanie i wykończenie makijażu daje doskonały efekt i zmianę. Bawienie się Światłocieniem <3 ! Chciałabym, żebyście wiedzieli ze w makijażu używamy tzw światłocienia. Podobnie jak w malarstwie;) Technika polega na takim rozłożeniu natężenia barw, aby dawało to wrażenie ze istnieją obszary światła i cienia na twarzy, które to mają na celu wywołanie efektu trójwymiarowości :) Wydobywamy objętość przedmiotów w tym przypadku twarzy za pomocą gradientu na który składa się wiele tonów od najjaśniejszego do najciemniejszego . W tym przypadku używamy np. trzech odcieni fluidu (jasny + właściwy odcień jaki powinniśmy nałożyć + ciemniejszy od właściwego ) Światłocień nadaje twarzy interesującego wyglądu. Przede wszystkim jednak trzeba pamiętać aby wyglądało to naturalnie . czyli tez o tym,że nie kładziemy ciemniejszego odcienia tam gdzie w naturalnych warunkach nigdy by się nie pojawił czyli na środku nosa, na środku czoła itd. Pozdrawiam:*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnio wkręciłam się w kolorowe makijaże. Tym razem nie skończyło się na kolorowych cieniach i kreskach. Do makijażu dołożyłam kolorową maskarę i przyznaję, że “elektryzująco błękitne” rzęsy całkiem przypadły mi do gustu. W zamierzeniu makijaż miał być mocniejszy i bardziej pop art, ale myślę, że jak na pierwszy raz eksperymentowania z tego typu stylem nie wyszło wcale tak źle. No, chyba, że się mylę? Makijaż krok po kroku:


Jak widzicie wykonanie wcale nie jest trudne. Główna trudność polega na namalowaniu równych kresek. Na początku powiekę pokrywamy bazowym cieniem (beżowy, Miss Sporty). Pozostałą część powieki traktujemy jasnym różowym cieniem, zewnętrzny kącik o ton ciemniejszym (ja zastosowałam do makijażu sypkie pigmenty do powiek, MAC) ( ) . Na linię wodną oka naniosłam turkusową kreskę (Maybelline, khol liner, Master Drama, Turquise Vibe <3 <3 <3 ). Kreski na powiece zrobiłam eyelinerem z Vibo, a rzęsy wytuszowałam maskarą Maybelline Color Shock, Electric Navy. Pop art’ owej stylistyki miały dodać usta. Tak, wiem, muszę jeszcze nad tym popracować (pomadka Rimmel, Kate Moss, 16 i kredka z Inglota). Tak makijaż prezentuje się w całości :


No, dobra- bez ust, bo prezentowałam się jak gwiazdeczki filmów dla dorosłych z lat ’90. Reszta makijażu standardowo: podkład matujący Lirene, odcień opalony, róż Blush Horizon de Chanel, puder Les Beiges, Chanel, paletka do brwi Essence, ołówek do brwi Maybelline. Co myślicie o kolorowych maskarach? Używałyście ich kiedyś, czy jednak wolicie klasycznie potraktować rzęsy czarnym tuszem?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


Niedawno pokazywałam Wam na facebooku (TU) moje dwie nowe piękne zdobycze, jakimi są bransoletki JaaJl. Mimo, że od tamtego momentu minął już prawie miesiąc, ja wciąż jestem pod ich urokiem.


Obie wersje kolorystyczne jednakowo przypadły mi do gustu. Ostatnio jednak złapałam się na tym, że zdecydowanie częściej wybieram czarno-złotą bransoletkę.


Idąc “za ciosem” tego dnia całościowo postawiłam na czarno-złotą kolorystykę. Niby klasycznie i prosto, a jednak wygodnie i troszkę niebanalnie



kapelusz- no name

bransoletka- JaaJl

pierścionek- Pepco

Lubicie połączenie czerni i złota? Jak dla mnie to klasyka i sprawdza się niemal w każdej sytuacji!
 

 


Pasta cukrowa, to chyba najbardziej naturalny znany sposób depilacji. Znały go już nasze babcie, znają go już od wieków kobiety na Bliskim Wschodzie. Warto więc poznać przepis na ten ekokosmetyk, bo jego efekty są naprawdę zachęcające!

Co to jest pasta cukrowa?
Pasta cukrowa, to przygotowana z odpowiednich proporcji mieszanka cukru, cytryny i wody. Dzięki temu, że składa się z zupełnie naturalnych składników może byc stosowana nawet na skórze wrażliwej, skłonnej do podrażnień.



Przepis na pastę cukrową
Do wykonania swojej pasty wykorzystałam:

1 szklanka cukru,
1/8 szklanki wody (ok. 2 duże łyżki) ,
2 duże łyżki soku z cytryny.
Moje proporcje są trochę zaniżone w porównaniu do innych podawanych w przepisach. Zrobiłam tak, ponieważ już kiedyś miałam swój mały epizod z pastą. Wtedy zupełnie mi ona nie wyszła (zacznijmy od tego, że nie dopilnowałam jej, trochę przypaliłam i strasznie (!!!) śmierdziała;] ), dlatego teraz wolałam spróbować na mniejszej ilości kosmetyków. Z podanych proporcji wyszło mi ok. 100 gramów pasty.


Podane składniki mieszamy w garnku. Podgrzewamy na małym ogniu. Gdy cukier się rozpuści, mieszanka zrobi się szklista. Po pewnym czasie zacznie nam się robić piana, następnie pasta przyjmie złocisty odcień. Konsystencja pasty powinna być lejąca, dość ciężka.

Tak wygląda pasta cukrowa gotowa do użycia:


Jak używać pasty?
Po zrobieniu pasty, musimy chwilkę poczekać, aby lekko przestygła. Powinna mieć temperaturę ciała. Zwilżoną dłonią nabieramy troszkę masy i kształtujemy ją w niedużą kulę. Następnie rozprowadzamy ją na skórze, dociskając kciukiem. Kiedy zastygnie zrywamy ją zdecydowanym ruchem w kierunku (uwaga!) z włosem (nie pod włos, jak przy wosku).

Depilacja pastą cukrową jest zdecydowanie przyjemniejsza niz depilacja woskiem- mniej boli, nie podrażnia i poradzi sobie już z 1-2 mm włoskami.

Stosujecie tę metodę depilacji? Jeśli nie, to koniecznie zapoznajcie się z nią! Gwarantuję, że szybko z niej nie zrezygnujecie
  • awatar Polly Ester: też szykuję post na temat pasty cukrowej :) z tym, że ja mam kupną :D
  • awatar Paznokcie żelowe-Malbork: próbowałam z tymże przepis miał inne proporcje: 2 szklanki cukru, 1/4 szklanki soku z cytryny i 1/4 szklanki wody. Za pierwszym razem genialnie, a już następne nie bardzo:/i ja używałam do zrywania pasków prześcieradła i zrywałam pod włos. Ale faktycznie efekt rewelacja. Deplacje zrobiłam raz, a moje włoski na łydkach już są o wiele delikatniejsze:-)
  • awatar Franny: będę częściej tu zaglądać
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 


Kilka miesięcy temu moją uwagę przykuła fotka przedstawiająca kolorowe paznokcie w stylu pop art. Byłam pewna, że gdzieś ją zapisałam na dysku. Niestety, do tej pory nie mogę jej odnaleźć. Postanowiłam więc sama trochę pokombinować i stworzyć takie małe kolorowe cudeńka.

Do mojego kolorowego manicure użyłam trzech lakierów: czarny z Vipery (trzeba nakładać dwie warstwy, jedna jest prawie przezroczysta), różowy QY (kupiony w osiedlowej drogerii za oszałamiającą kwotę 2 zł, trzyma się fenomenalnie!) i biały z Miss Selene.

Malowanie paznokci w trzech krokach:


Manicure wydaje mi się być idealny na niezobowiązujące, letnie dni Lubicie takie kolorowe paznokcie, czy nawet w wakacje zostajecie przy stonowanych neutralnych kolorach?
  • awatar Polly Ester: o kurde, świetne
  • awatar bravelittleangel: Akurat niedawno przyjaciółka pokazywała mi paznokcie w tym stylu :) Mnie się podobają, jestem na tak :) I muszę wypróbować u siebie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 


O moim zamiłowaniu do peelingu kawowego pisałam na blogu już nie raz i nie dwa, a swoim koleżankom polecam go do znudzenia Dziwię się, że jeszcze mnie nie uciszają, gdy zaczynam ten temat (). Dzisiaj pokażę Wam jak zrobić trochę inną wersję tego kosmetyku, mianowicie kawowe mydełko peelingujące. Może spodobać się szczególnie tym, którzy unikają peelingu ze względu na jego właściwości brudzące wszystko, co stanie na jego drodze

Co nam będzie potrzebne?

kostka mydła, najlepiej bezzapachowego,
kawa mielona, ok. 3 łyżki
wybrany olejek, ja użyłam kokosowego,
tarka,
miska i garnek do przygotowania kąpieli wodnej,
mała foremka, ja wykorzystałam opakowanie po serku
Jak wykonać mydełko?

Na początku ścieramy na tarce kostkę mydła.
Następnie wykonujemy tzw. kąpiel wodną. Do garnka z gorącą wodą wkładamy miskę z wiórkami mydła, odrobiną wybranego olejku oraz wody. Uważajcie, żeby nie przesadzić z ilością tych składników, odrobina każdego z nich wystarczy.


Mieszamy masę do uzyskania gęstej konsystencji, następnie dodajemy mieloną kawę, ok. 3 łyżki.

Dokładnie wymieszaną masę przekładamy do przygotowanej wcześniej foremki:


Po ok. 1-2 dniach mydełko zastyga i nadaje się do użytku.


Tak, wiem, wygląd pozostawia wieeele do życzenia. Ale!: samo mydło nie brudzi wanny i świetnie peelinguje!

Próbowałyście kiedyś same wykonać jakieś kosmetyki? A może znacie już przepis na takie mydełko? Podobają Wam się efekty?

  • awatar nowoUK: Świetny pomysł! Używam peelingu kawowego ale rzeczywiście - po jego użyciu trzeba sprzątać pół łazienki :P
  • awatar Paznokcie żelowe-Malbork: ja osobiście używam od czasu do czasu peelingu kawowego, bo jest naprawdę dobry i darmowy w sumie;-) poza tym robiłam sama pastę cukrową:-)za pierwszym razem wyszła idealna konsystencja, następne już niestety nie:P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Mam dzisiaj dla Was kolejną “drobną” niespodziankę
Tym razem przygotowałam dla Was zestaw kosmetyków pielęgnacyjnych Soraya, Piękne Ciało.


W jego skład wchodzi:

- balsam do ciała wygładzająco- nawilżający,
- balsam wyszczuplająco- antycellulitowy,
- balsam rozświetlająco- nawilżający.

Sama regularnie używam tych kosmetyków (zwłaszcza balsamu antycellulitowego ) i jestem z nich naprawdę zadowolona (zwłaszcza zapach! <3 )

Co należy zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

Szczegóły znajdziesz TU:
http://przystanekuroda.pl/konkurs-z-soraya-piekne-cialo/

1. W komentarzu pod postem napisz swój adres mail. LINK do postu:
http://przystanekuroda.pl/konkurs-z-soraya-piekne-cialo/

2. Polub fanpage bloga: https://www.facebook.com/PrzystanekUroda.plll

2. Udostępnij konkursowe zdjęcie na facebooku. Link do zdjęcia:

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=425417467555527&;set=a.322095424554399.68942.322091861221422&type=1&relevant_count=1

Wyniki konkursu podam 16.06.

Powodzenia!!
 

 
Od 3. miesięcy mam problem z dodaniem posta na pingera! czy Wy tez tak macie?
Co robić?
zbuntowałam się i przeniosłam na własną domenę:
przystanekuroda.pl

ale chciałabym do Was wrócić
Wam dobrze śmiga serwis?
  • awatar nowoUK: Właśnie chyba zaczął działać normalnie ;)
  • awatar gwiazd3czka91: Spróbuj tak: dodaj post np z jedną literką, daj edytuj i wtedy napisz pełny wpis. U mnie to działało :)
  • awatar bravelittleangel: U mnie działało bez problemu...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Od 3. miesięcy mam problem z dodaniem posta na pingera! czy Wy tez tak macie?
Co robić?
zbuntowałam się i przeniosłam na własną domenę:
http://przystanekuroda.pl

ale chciałabym do Was wrócić
Wam dobrze śmiga serwis?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Ombre hair, to trend, który dotarł do nas już na początku tamtego roku. Od tamtej pory zdecydowanie jego popularność zmalała, jednak ja dopiero teraz skusiłam się na wypróbowanie ‘tej magii’.


Na początku, mając na uwadze swoje wcześniejsze eksperymenty z rozjaśnianiem włosów, decydując się na ombre, pomyślałam od razu: tylko fryzjer! Następnie przy okazji poszukiwań inspiracji i odpowiednich zdjęć, które mogłabym pokazać w salonie, natknęłam się na mnóstwo blogów, na których dziewczyny opisywały, w jaki sposób samodzielnie wykonały takie cieniowanie. Po którymś z kolei wpisie doszłam do wniosku, że sama też potrafię

Zniechęcona “przeciętnymi” rozjaśniaczami chciałam tym razem wybrać L’Oreal Wild Ombres. Po długich i bezowocnych jej poszukiwaniach, mój wybór padł na rozjaśniacz z Joanny. Zanim przejdziecie do kolejnej części wpisu, chciałam od razu przestrzec, że zawarte w nim informacje pisane są na podstawie własnego doświadczenia i nie na każdych włosach efekt wychodzi tak samo (czyli coś w stylu “oficjalnie: nie próbuj tego w domu, a nieoficjalnie: u mnie zadziałało, więc na własne ryzyko możesz próbować ” ).

Co było mi potrzebne?

rozjaśniacz,
pędzelek do farbowania,
specjalna szczoteczka do farbowania z grzebieniem rozdzielającym włosy (niestety tez nie mogłam jej nigdzie znaleźć, więc zastąpiłam ją szczoteczką do zębów),
folia aluminiowa,
+ farba o dowolnym odcieniu blond (piaskowy blond, Joanna)
Na początku włosy rozdzieliłam poziomo na dwie sekcje:


Następnie podzieliłam je pionowo na pół. Na końcówki włosów z dolnej partii z obu połówek nałożyłam rozjaśniacz na długości ok. 8 -10 cm. Aplikowałam go za pomocą szczoteczki, dzięki czemu kolor nie odcina się równą linią. Na niektóre pasemka nanosiłam rozjaśniacz palcami, chciałam, aby rozjaśnione włosy wyglądały naturalnie.

Po upływie 30 minut spłukałam rozjaśniacz i wysuszyłam delikatnie włosy. Moje włosy były wcześniej farbowane, więc wymagały dłuższego działania rozjaśniacza. Najlepiej kontrolować co kilka minut efekt na włosach.


Następnie powtórzyłam użycie rozjaśniacza nakładając go tym razem o kolejne 5-8 cm. wyżej niż poprzednio i pokryłam nim włosy aż po same końce. Poszczególne pasemka na chwilę (!!!) zawinęłam w folię, co ułatwiło mi aplikację, dzięki czemu uniknęłam niepotrzebnego plątania poszczególnych partii włosów. Pasemek nie wiązałam, jak najszybciej usunęłam z nich również folię. Po upływie kolejnych 30 minut umyłam włosy delikatnym szamponem.

Następnego dnia na włosy nałożyłam farbę o kolorze piaskowy blond. I tu zaczęły się przysłowiowe “schody”. Włosy wydawały mi się za żółte, więc dodatkowo postanowiłam wypróbować fioletowej płukanki… Po pierwszym płukaniu, wyszło całkiem ok. Tak ok, że aż chciałam więcej! no i się przejechałam… Efekt wyszedł lekko… zielony:


Do normalnego odcienia przywróciłam włosy kilka razy je myjąc i stosując kolejną płukankę z rumianku (2 saszetki) i soku z cytryny. Po tylu działaniach efekt na moich włosach prezentuje się tak:





Po tylu zabiegach rozjaśniających musimy pamiętać o silniejszej pielęgnacji włosów. Przyznaję, że kondycja moich włosów poraz kolejny uległa pogorszeniu. Zebrałam już listę ‘must have’ów’, które mają pomóc w jej poprawie, testuję i dam znać, jak efekty.
Macie/ miałyście ombre hair? Próbowałyście robić same, czy od razu skorzystałyście z pomocy fryzjera?



///// p.s. dziękuję CharmingLady za radę dotyczącą dodania postu, gdyż miałam z tym oooogromny problem!
  • awatar Mademoiselle Anne: po przejściach, ale ładnie Ci wyszło :)
  • awatar BabyBlu: Ja robiłam dzisiaj z farba z loreala i jestem zadowolona chociaż kolorek wyszedł dość ciemny bo mam ciemne farbowane włosy.Teraz mam ochotę spróbować koloru jaśniejszego,nie zauważyłam żeby farba przesuszyła mi końcówki.Twój efekt jest bardzo ładny:)
  • awatar bravelittleangel: Na pierwszym zdjęciu też są Twoje włosy? :) Chciałam na wakacjach zrobić sobie ombre, ale teraz to muszę się od tego trzymać z daleka, bo bardzo zniszczyły mi się włosy i wolę nie wystawiać ich na dalsze próby :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Dzień Kobiet w tym roku okazał się niezwykle miło spędzonym dniem Jeżeli chodzi o makijaż, jaki miałam tego dnia na sobie, to postawiłam na klasykę
Są makijaże, które nigdy nie wychodzą z mody. Jednym z nich jest klasyczny make up w stylu lat 50. Elegancki i zmysłowy, w sam raz pasuje na wieczorne spotkanie, imprezę, czy romantyczną randkę. Jeżeli chodzi o tego typu święta (Dzień Kobiet, Walentynki) to niemal zawsze stawiam właśnie na klasykę.



Jak wykonać taki makijaż?

Podstawą jest oczywiście nieskazitelna cera. Nałóż podkład, następnie korektorem ukryj wszystkie przebarwienia i niedoskonałości. Pudrem matującym wykończ makijaż twarz. W ten sposób uzyskasz idealny mat charakterystyczny dla tego typu makijażu.

OCZY
W makijażu klasycznym stawiamy na czarną kreskę na powiecie wykonaną eyelinerem. Kreska ta powinna być lekko skierowana ku górze, co nada oku zmysłowości. Tutaj macie instrukcje jak krok po kroku wykonać taką kreskę:


Do malowania kresek na powiekach używam eyelinera z Wibo. Kosmetyk jest dostępny w Rossmannie i kosztuje ok. 8zł.

Focus na usta!
Kolejnym charakterystycznym elementem tego makijażu są mocno podkreślone ostrą czerwienią usta. Tak wyrazisty kolor pomadki wymaga użycia konturówki, dzięki której dokładniej uda Ci się wykończyć granice warg nie zmniejszając ich, ani nie wychodząc poza ich obszar. W swoim makijażu użyłam czerwonej konturówki do ust z Inglota, nr 58 oraz czerwonej pomadki z Rimmela, seria Kate Moss.

Tak makijaż prezentuje się w całości:


pomadka Rimmel + konturówka do ust Inglot

Klasyczny styl, to nie tylko makijaż, ale i dbałość o każdy szczegół. W takiej stylistyce najlepiej będą się sprawdzać mocno czerwone paznokcie i klasyczne ubrania. Ja wybrałam koronkową sukienkę i klasyczne szpilki.

sukienka – Cubus, torebka New Look, “kolia” – Allegro

lakier do paznokci, Softer Crazy Colours, nr 17

A Wy Kochane, jak spędziłyście Dzień Kobiet? Mam nadzieję, że obfitował w wiele miłych niespodzianek!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
ajjj! do grzecznych dziewczynek Mikołaj przychodzi już w marcu <3 <3


A Wy? Byłyście grzeczne? bo chyba coś dla Was też się w tej paczuszce znajdzie
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Miło zaskoczona poranną pocztą kwiatową... ))


Teraz to już nawet powrót zimy mi nie przeszkadza


Wszystkiego najlepszego kochane z okazji naszego święta! * )
  • awatar Szpunka: Wszystkiego dobrego:)
  • awatar Marlenails: miłego dnia :* najlepszego Kobietko :*
  • awatar mia87: Ja dostalam 2 czekolady jak na razie...;/ ;) KOcham słodkie;) czekam chociaz na 1 kwiatka... ;)najlepszego ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Maszyna do szycia towarzyszy mi właściwie od kiedy skończyłam mniej więcej 16 lat i zaczęłam maniakalnie przerabiać wszystkie spodnie z rozszerzanymi nogawkami na megawąskie rurki.Efektem mojej ostatniej nudy stała się przerobiona z długiej na krótką “skórzana” rozkloszowana spódnica.


Spódnica była podobnego kroju jak ta na zdjęciu. Leżała w szafie u mnie w domu od kiedy tylko pamiętam. Nie udało mi się odnaleźć jej docelowego właściciela. Chyba nikt się do niej po prostu nie przyznawał. Mogę się jedynie domyślać, że kiecka świetnie się bawiła na którejś ze studniówek na początku tego tysiąclecia.


Na początku oczywiście skróciłam spódnicę oraz odszyłam pas. W jego miejsce doszyłam czarną gumkę. Swoją drogą, kiecka w pasie miała chyba z 50 cm Gumka zdecydowanie lepiej się sprawdza, z oryginalnym pasem, nawet nie byłam w stanie jej dopiąć!

Na koniec podszyłam spódnicę na długości. I tak to mniej więcej wygląda w skrócie. Niby kilka kroków, a szyłam dobre kilka godzin… Osobiście z efektu jestem jak najbardziej zadowolona


Przerabiacie sobie same ubrania? umiecie/ lubicie szyć? Ja od kiedy zaprzyjaźniłam się z maszyną, nie mam problemów np. na wyprzedażach, czy w SH. Często nawet nie patrzę na rozmiar, bo wiem, że można tu skrócić, tam przeszyć i za grosze mieć upolowaną nową zdobycz!
  • awatar lovely time: świetna spódniczka :)
  • awatar Przystanek Uroda: @bravelittleangel: ano jestem, niestety ;) ja za to nie mam cierpliwości do wyszywania!! :(
  • awatar bravelittleangel: Świetnie ci wyszła :) Nie wiedziałam, ze jesteś taka szczuplutka :) Nie przerabiałam sobie jeszcze nic sama, ale umiem wyszywać ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Zbliża się wiosna, powoli wychodzą zza chmur pierwsze promienie słońca taka pogoda skłoniła mnie do eksperymentu z kolorami i wyszedł mi z tego optymistyczny słoneczny makijaż


Matowy odcień w połączeniu z czarną kreską nadaje oczu wyrazistości. Tego typu makijaż polecany jest zwłaszcza kobietom o ciepłym typie urody. Niekoniecznie może on pasować blondynkom o jasnej karnacji, ale jeżeli masz ciemniejszą cerę- oliwkową bądź brzoskwiniową, musisz koniecznie dać szansę temu odcieniowi!


Wykonując ten słoneczny makijaż nie zapominajcie o płynnym przechodzeniu poszczególnych odcieni kolorów.


1- jako bazę nałóż na powiekę żółty cień, nie zapomnij o wewnętrznych kącikach oczu,

2- oznaczony na zdjęciu odcień nr 2, to pigment z fiolką 7.

3a, 3b- aby odcień żółci i słonecznej miedzi płynnie się łączył, pod łukiem brwiowym zaaplikowałam odcień nr 2, czyli rozświetlający beż.


Lubicie takie słoneczne makijaże, czy Wasze kolorowe cienie do powiek zapadły w sen zimowy?
  • awatar SailorMoon: ale ślicznie wygląda taki make up do brązowych oczu:)
  • awatar Szpunka: Ajajaj jak ślicznie:) mnie też bierze na eksperymenty i kolorki,ah te słońce :)
  • awatar lovely time: Ładny, wiosenny makijaż :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 


Dzisiaj chciałam Wam pokazać zupełną nowość w mojej kosmetyczce, czyli Fur Effect Nails firmy MUA. Dzięki niemu wyczarujemy niesamowity efekt futerkowych paznokci w prosty i szybki sposób!


Opakowanie kosmetyku zawiera 1,5 g. produktu. Samo wykonanie jest naprawdę łatwe i zapewniam, że nikomu nie przysporzy kłopotu.


1- Pomaluj paznokieć zwykłym lakierem, najlepiej w takim samym lub zbliżonym do futerkowego pyłku kolorze.

2- Zanim lakier wyschnie, włóż paznokieć do opakowania z kosmetykiem i lekko przyciśnij. Zadbaj o to, aby paznokieć pokrył się drobinkami z każdej strony.

3. Resztki pyłku usuń z paznokcia za pomocą pędzelka.

A oto efekt, jaki uzyskałam na paznokciach:


Pyłek na paznokciach niestety nie trzymał się długo… Po tym jak kilka razy umyłam dłonie, na paznokciach zaczęły się robić prześwity aż w końcu całe futerko straciło swój charakter i stało się przyklapniętą, szorstką masą. Uważam jednak, że nadają się w sam raz na jakieś większe wyjścia lub imprezy.

Znałyście taki sposób zdobienia paznokci? Może znacie jakąś radę, żeby przedłużyć “futrzasty” efekt na paznokciach?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
Smoky eyes, to makijaż, która znała już Kleopatra. Należy do najbardziej klasycznych metod malowania oczu. W ciemnych, intensywnych barwach jest typowym makijażem wieczorowym.


Podstawą “smoky eyes” jest umiejętne rozcieranie cieni tak, aby płynnie przechodziły one od jasnego koloru w wewnętrznym kąciku oka do najciemniejszego na zewnątrz. W pierwotnej wersji wykonywany był jedynie za pomocą czarnego matowego cienia. Ja do swojego makijażu dodałam delikatny odcień fioletu, czerni i beżu.

Makijaż zacznij wykonywać po nałożeniu podkładu i pudru. Dodatkowo możesz użyć bazy pod cienie, która sprawi, że makijaż będzie dłużej się utrzymywał w stanie nienaruszonym. Ja użyłam bazy z Inglota.


1- Na wewnętrzny kącik powieki nanieś aplikatorem bądź pędzelkiem jasny cień.

2-Następnie od połowy powieki nałóż odcień ciemniejszy o kilka tonów.

3- Przy załamaniu ruchomej części górnej powieki oraz przy linii rzęs nałóż najciemniejszy cień tak, aby nadać oku głębi. Rozetrzyj cienie tak, by granice między nimi były niewidoczne.

4- Dodatkowo możesz nałożyć cień o innej barwie. Barwny akcent nada makijażowi wyrazistość. Ja użyłam fioletowego sypkiego pigmentu do oczu. (MAC, Shadow Pigment)

Wszystkie odcienie rozetrzyj tak, aby przechodziły one płynnie od najjaśniejszego do najciemniejszego tonu. Nie stosuj do tego aplikatora. Możesz to zrobić pędzelkiem. Osobiście cienie rozcieram… palcami

5- Najciemniejszym cieniem pomaluj również dolną powiekę przy linii rzęs. Kreska ta nada makijażowi przydymionego charakteru.

Na koniec mocno wytuszuj rzęsy.


Kosmetyki jakich użyłam wykonując makijaż:

Podkład Chanel, Vitalumiere Aqua Compact
Wodoodporny eyeliner, Mirage Cosmetics, jak ołówek do brwi
Podkład MakeUpStore, sahara
Podkład MakeUpStore, sandy
Cienie do powiek, Miss Sporty, Smoky Eye
kredka do oczu, Christian Dior, kolor czarny
tusz do rzęs Rimmel, Lash Accelerator, Mascara with grow lash complex
Sypki pigment do powiek, MAC
Czarny cień do powiek, Special Eyes Mono Eyeshadow, Rimmel

Lubicie takie mocne makijaże? Próbowałyście kiedyś wykonać Smoky Eyes? Osobiście przyznaję, że trochę musiałam poćwiczyć, zanim pierwszy raz udało mi się go wykonać. A Wy?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Cześć kochane!
Chwale się publikacją:
http://www.snobka.pl/artykul/piekny-blog-agnieszka-adamowicz-16126/1/4#photo-gallery

i znikam w tonach kserówek, dzisiaj po egzaminie planuję nowy wpis!
a jak Wasze sesje, egzaminy albo szkolne zaliczenia semestru?
3mam za Was kciuki!!

  • awatar Cactus Spirit: Ja własnie dowiedziałam się że jednego nie zaliczyłam... Popraawki, ach poprawki :)
  • awatar Sylvia Stylizacje: ja mam jeszcze 6 zaliczeń (w tym 5 w tym tyg) bo u nas w sesji wszystko musi się zaliczać a nie jak u niektórych przed :( jest jakiś dramat bo wszyscy chcą żeby ich przedmiot najpierw zaliczyć i jak do tej pory mam 6 przedmiotów zaliczonych (czyli jestem w połowie dopiero); Dziękujemy za wsparcie i my tez kciuki trzymamy ;D
  • awatar Beat of my heart: jeszcze tylko jedno kolokwium i jeden egzamin,ale takie najgorsze! :< A potem odpoczynek wreszcie!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Piątek, piąteczek, piątunio – weekend! Mam nadzieję, że tak jak ja, nie spędzicie go w domu. Myślałyście już o makijażu na weekendową imprezę? Dzisiaj podpowiem Wam jak zrobić delikatny smokey eyes, czyli trochę mocniejszy niż na co dzień makijaż, który dobrze się sprawdzi wieczorową porą!

Makijaż wieczorowy rządzi się własnymi prawami. Nie obowiązują w nim ścisłe reguły, choć umiar oczywiście jest jak najbardziej wskazany. W dzień raczej trzymajmy się zasady jednego akcentu- podkreślając usta, nie podkreślaj oczu i odwrotnie, czyli im bardziej delikatnie, tym lepiej. Wieczorem jednak możemy trochę ją nagiąć i postawić zarówno na oczy, jak i na usta.


W moim wieczorowym makijażu użyłam czerwonego błyszczyka MakeUpStore na usta, a oczy podkreśliłam delikatnym smokey eyes cieniami do powiek Miss Sporty. A oto efekt:


Do wykonania makijażu użyłam:

- Podkład Chanel, Vitalumiere Aqua Compact
- Wodoodporny eyeliner, Mirage Cosmetics, jak ołówek do brwi
- Podkład MakeUpStore, sahara
- Podkład MakeUpStore, sandy
- Cienie do powiek, Miss Sporty, Smoky Eye
- kredka do oczu, Christian Dior, kolor czarny
- tusz do rzęs Rimmel, Lash Accelerator, Mascara with grow lash complex / moja nowa miłość! <3/
- błyszczyk do ust MakeUpStore Lipgloss Pot, Oui.

Kreśląc delikatne smokey eyes pamiętaj, że główną zasadą tego makijażu jest cieniowanie. Kolorowych kosmetyków nie nakładaj aplikatorem, użyj do tego cieni i… własnych palców. Delikatnie rozcieraj poszczególne barwy mieszając je ze sobą. Staraj się używać cieni o podobnej tonacji. Ważne, aby makijaż zwracał uwagę na oczy- mile widziana kreska na linii wodnej oka. Ja użyłam do tego eyelinera w ołówku od CD. O wiele tańsza jest kredka Pierre Renne, a jeżeli chodzi o trwałość, to efekt jest porównywalny. Jeżeli jeszcze nie próbowałyście, to polecam także aplikację sztucznych rzęs. Nadają one charakteru oczom i wyrazistości

To jak? wybieracie się gdzieś w ten weekend? Lubicie mocne makijaże, czy raczej wieczorem też preferujecie delikatny make up?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›